Dlaczego nie warto brać pierwszej lepszej pracy

Kiedy przyjechałam do Londynu miałam w kieszeni 400 funtów. Spałam u rodziny (Aga, Darek – dzięki!), więc nie musiałam się martwić o wydatki na mieszkanie. Marzyłam o zaczepieniu się w jakiejś redakcji czy studiu fotograficznym.

Chciałam robić to, co robiłam w Polsce, i co kochałam. Rozniosłam moje cv i portfolio w wiele miejsc, które sprawdziłam jeszcze przed przyjazdem. Firmy, które wydawały się pewniakami – na przykład polskie redakcje – zawiodły. Telefon nie dzwonił, skrzynkę mailową zapełniał jedynie spam z portali z ogłoszeniami, a moje funty w zastraszającym tempie topniały. W końcu z pomocą przyszedł znajomy. Obiecał złożyć moje cv u siebie w pracy. Po kilku dniach odebrałam telefon – zaprosili mnie na rozmowę.

Kawiarnia praca

Nie do końca wiedziałam, na czym ta praca ma polegać.  Jedyne, co wiedziałam to, że jest to firma finansowa i że miałabym w czymś tam doradzać ludziom. Mój humanistyczny mózg nie za bardzo wierzył w to, że ma jakiekolwiek szanse, ale… dostałam ją. Szybko okazało się, że pani z matmy była w błędzie i jakiś tam talent do liczenia mam. Co więcej, po tygodniu powiedzieli mi, że jak będę się dalej tak szybko uczyć, to po paru miesiącach awansują mnie na managera oddziału. I to była jedyna pozytywna rzecz w tamtej pracy. Plus oczywiscie wypłata.

Generalnie nie powinno się narzekać na pierwszą pracę, dzięki której masz co jeść i gdzie spać. Bycie bezdomnym w Londynie to nic fajnego. Byłam więc wdzięczna i do dziś cieszę się, że poszerzyłam swoją wiedzę o systemy finansowe w Anglii. Problem polegał na tym, że ja tego nie chciałam robić. Gdy opadła pierwsza euforia związana z ££ na koncie i nowymi znajomościami, zaczęłam czuć, że tracę swój czas, a także czas firmy. Wciąż marzyłam o pracy kreatywnej i każdy dzień spędzony na analizowaniu wyciągów z banku i tabelek doprowadzał mnie do desperacji. Po kilku miesiącach odeszłam z finansów i wróciłam na jakiś czas do Polski z powodów rodzinnych. Jednocześnie odetchnęłam z ulgą, że już nie muszę tam chodzić. Ale potem… wróciłam do Londynu, obiecując sobie, że do tamtej pracy nie pójdę (choć mnie zapraszali). Nie wróciłam. Niestety znów nie miałam dużych oszczędności. I znów wzięłam pierwszą lepszą ofertę. Tym razem był to hotel pięciogwiazdkowy, ale o tym kiedy indziej.

Ritz

Od tamtego czasu minęły dwa lata. W międzyczasie udało mi się znaleźć pracę w marketingu, któremu bliżej do mojego pierwotnego celu. Zajęło mi to jednak sporo czasu i kosztowało wiele nerwów oraz wahań nastrojów. Bywały dni, kiedy nie widziałam nadziei i nie wierzyłam w to, że kiedykolwiek mi się uda. I niektórym się nie udaje.

Wiele osób przyjeżdża tu z wielkimi marzeniami, nie tylko Polaków, po czym dopada ich londyńska rzeczywistość i stają się nieszczęśliwi.

Decydując się na pracę tylko ze względu na pieniądze, warto pamiętać o konsekwencjach takiego wyboru:

  •  Będziesz otoczony ludźmi, którzy mają inne cele niż ty, inne wykształcenie, czują „inny klimat”, co może prowadzić do poczucia odosobnienia.
  • Jeśli nie „czujesz” tego, nie będziesz dobrym pracownikiem. Będziesz musiał cały czas udawać, że jesteś zadowolony. Trudno po takim oszukiwaniu siebie wrócić potem do „prawdziwego ja”. Mi to zajęło dobre kilka miesięcy.
  • Niezadowolony pracownik to nie tylko strata dla firmy, ale także dla twojego ego i poczucia satysfakcji z tego, co robisz.
  • Łatwo zapomnieć o celu i utknąć. Nie lubisz tej pracy, ale w końcu co miesiąc wpływa wypłata, do której się przyzwyczaiłeś na tyle, że zamiast oszczędzać, wydajesz ją na poprawianie sobie humoru. Dodatkowo zmęczenie, stres i złe samopoczucie nie pomagają w znalezieniu innej pracy.
  • Praca to nie tylko wypłata na koniec miesiąca. To także doświadczenie, które zamieszczasz w cv (albo zostawiasz dziurę). Zanim zdecydujesz się na ta „dorywczą pracę na zmywaku” pomyśl o tym.
  • Mówiąc „tak” czemuś, z czym nie do końca się zgadzasz, mówisz „nie” temu, co być może czeka na ciebie tuż za rogiem.
  • W pracy spędzamy więcej czasu niż z bliskimi, czy znajomymi. Czy naprawdę chcesz, żeby 75% twojego życia składało się z „odliczania” czasu do końca dnia?

Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na luksus odrzucania ofert pracy (ja go nie miałam). Jeśli jednak masz wyraźnie określony cel, nie spuszczaj go z oka tak łatwo. Szukaj czegoś choćby w najmniejszym stopniu związanego z tym, co chcesz robić. Chcesz pracować w danej korporacji, ale nie masz doświadczenia? Może poszukują tam recepcjonistki na zastępstwo? Warto zacisnąć zęby, a czasem też pasa, i uparcie dążyć do tego, czego się chce, żeby później nie żałować zmarnowanego czasu. Czy nawet życia.

A wy jakie macie doświadczenia związane z pierwszą pracą?

Chcesz lepiej poznać Londyn?

Weź udział w darmowym 6-dniowym cyklu mailowym "Poznaj Londyn Mniej Znany". Poznasz w nim miejsca, o których rzadko wspominają przewodniki. Wszystkie do odwiedzenia za darmo.

Przekonasz się, że Londyn może być fascynujący - jeśli tylko dasz mu szansę!

Nie wysyłam spamu. Możesz zrezygnować z otrzymywania maili w każdej chwili. Powered by ConvertKit
Loading Disqus Comments ...
Loading Facebook Comments ...